Do Krzysztofa Mecha

po seminarium 7 czerwca 2022

Doxa
Model Lambda-CDM (Cold Dark Matter) – jeden z najpowszechniej uznawanych modeli kosmologicznych. Jego nazwa pochodzi od dwóch głównych składników Wszechświata: stałej kosmologicznej (oznaczanej przez Λ) i zimnej ciemnej materii. Model ten wyjaśnia mikrofalowe promieniowanie tła (CMB), obserwowaną strukturę wielkoskalową oraz przyspieszanie ekspansji Wszechświata. Λ jest stała kosmologiczną, czyli ciemną energią, odpowiedzialną za obecnie obserwowane coraz szybsze rozszerzanie się Wszechświata. W ramach modelu Λ-CDM uważa się, że stanowi ona obecnie około 68% gęstości energii we Wszechświecie. Zimna ciemna materia jest to nierelatywistyczna ciemna materia, która jest niebarionowa i oddziałuje z materią barionową wyłącznie grawitacyjnie. Składnik ten stanowi ok. 27% gęstości energii obecnego Wszechświata. Pozostałe 5% przypada na atomy, które stanowią budulec planet, gwiazd i materii międzygwiazdowej, a także fotony.

Episteme
Creatio ex nihilo – pogląd filozoficzny i teologiczny, rozwijany głównie w chrześcijaństwie, wedle którego świat został stworzony z nicości przez Boga. Pojęcie to wyraża podstawową różnicę ontologiczną: jedynie Bóg jest rzeczywistością pierwszą i niestworzoną, świat jest bytem niekoniecznym, powołanym do istnienia z nicości przez Bożą wszechmoc i miłość. Akt stworzenia jest Bożym wolnym aktem dokonanym przez wypowiedzenie Słowa-Logosu. W Kościele katolickim przyjmowany jako jeden z dogmatów wiary. Kreacjonizm filozoficzny stoi w opozycji do: emanatyzmu, wedle którego świat stanowi emanację Boga; materializmu, w znaczeniu przekonania o wieczności i samoistności materii. Pogląd creatio ex nihilo łączy się z monoteizmem. Stanowi integralny element wielu religii, m.in. chrześcijaństwa i islamu, czy światopoglądów – np. deizmu.


po seminarium 5 kwietnia 2022

Michał Heller Nieskończenie wiele wszechświatów, Rozdział 13 Wieloświat i teologia

cytaty niemal ścisłe, dobór subiektywny

     Bóg Siedmiu Dni stał się Bogiem Wielkiego Wybuchu

Usunięcie człowieka z geometrycznego centrum wszechświata okazało się jednak większym wstrząsem dla zachodniej kultury niż można by się było tego spodziewać, sądząc po kosmologicznym znaczeniu dzieła Kopernika. Aleksander Koyre dowodzi, że mistycyzm niemiecki piętnastego wieku był swoistą reakcją na rewolucję Kopernika … idealizm późniejszej niemieckiej filozofii (Fichte, Schelling, Hegel) był dalszym ciągiem tego procesu.

Rewolucja Darwina stanowiła następna odsłonę tego procesu: człowiek został zredukowany do jednego z wielu gatunków.

… zasada antropiczna … wprawdzie człowiek nie znajduje się w geometrycznym środku stworzenia, jest detalem, ale być może detalem o kluczowym znaczeniu, cała struktura wszechświata jest tak subtelnie wokół niego zestrojona. … Czyżby odżył dawny argument z celowości? Prawie równocześnie pojawiły się twierdzenia o istnieniu osobliwości. … wszechświat jednak miał początek! A jeżeli nawet nie wszechświat, to w każdym razie obecna faza jego ewolucji. W połączeniu z zasadą antropiczną wyglądało to mocno podejrzanie. Idea ensamble’a wszechświatów wskazywała wyjście z sytuacji. Jeżeli istnieje nieskończenie wiele (lub przynajmniej odpowiednio dużo) wszechświatów, w których zrealizowane są wszystkie możliwości, to my żyjemy w tym bardzo szczególnym wszechświecie, bo w innych byśmy żyć nie mogli. Nie potrzeba żadnej wyjątkowej racji, by uzasadnić nasze istnienie.

Pozostaje problem początku. Twierdzenia o osobliwościach mają solidne, matematyczne dowody. … założenia … klasyczne (nie kwantowe) prawa grawitacji. Jednakże „na początku”… Ponieważ nie ma (jeszcze) kwantowej teorii grawitacji, droga do domysłów pozostaje otwarta.

Jednym ze sposobów eliminacji początku jest jego rozmnożenie. Jeden Wielki Wybuch przypomina stworzenie wszechświata, ale bardzo wiele (może nawet nieskończenie wiele) wielkich wybuchów umieszcza wszechświat w środowisku innych wszechświatów i sprawia wrażenie, że całość jest samowystarczalna.

… jak wyjaśnić początek wszechświata, który sam w sobie nie dostarcza wyjaśnienia (usunięcie początku byłoby swojego rodzaju jego wyjaśnieniem)? i po drugie, jak wyjaśnić jakiś „nienaturalny” szczegół w strukturze wszechświata. W obu przypadkach powielamy wszechświaty i odwołujemy się do „najbardziej prawdopodobnego rozkładu prawdopodobieństwa” i ewentualnie antropicznie uzasadniamy swoje położenie w „dalekim ogonie” tego rozkładu. Jeżeli przypadek rozumiemy jako wydarzenie o a priori małym prawdopodobieństwie urzeczywistnienia, to ostatecznie wszystko wyjaśnia przypadek (podkreślenie AW).

Ale skąd bierze się rozkład prawdopodobieństwa? … Wyjaśnienie teologiczne przez odwołanie się do Boga właściwie nie jest wyjaśnieniem, lecz jedynie gwarancją, że wyjaśnienie istnieje, choć jest dla nas zakryte.

I jest jeszcze jedno pytanie rzucające wyzwanie każdej próbie ostatecznego rozumienia wszechświata lub wieloświata, pytanie sformułowane przez Leibnitza: dlaczego istnieje raczej coś niż nic? Załóżmy, że mamy już ostateczną unifikację fizyki … Napisane przez nas równania nie mają mocy dawania „zapłonu istnienia”… (wielokropek MH)

Jeżeli nawet z równań naszej ostatecznej teorii wynikałoby istnienie wszechświata, w niczym nie zmieniłoby to wagi i natarczywości pytania Leibnitza. A nawet przeciwnie – pytanie stałoby się jakby jeszcze cięższe: to coś, co istnieje „raczej niż nic”, nie byłoby jednym wszechświatem, lecz wszechświatem wszechświatów.

… jak (hipotetyczne) istnienie wieloświata wkomponowuje się w Boży plan stworzenia?

… wszystko, oprócz samego Boga, zostało przez Niego stworzone, czyli powołane do istnienia. Przede wszystkim nie musimy łączyć idei stworzenia z ideą procesu dokonującego się w czasie. … Augustyn z Hippony (i wcześniej), czas został stworzony razem ze światem … pytanie o „początek stwarzania” jest pozbawione sensu. Znany jest pogląd Tomasza z Akwinu, że można mówić – bez popadania w sprzeczność – że wszechświat jest odwieczny (nie miał początku), ale stworzony przez Boga. Całkowita zależność w istnieniu („otrzymywanie istnienia”) nie musi być rozumiana czasowo.

Kosmologia jest jedną z naszych dróg do Nieskończoności, którą nazywamy Bogiem.

… teologia apofatyczna.

 

How could the Big Bang arise from nothing? Alastair Wilson, The Conversation

dość dowolnie tłumaczone fragmenty

Ostatnia Gwiazda powoli gaśnie, wszechświat znów staje się nicością (void), bez światła, życia i znaczenia. Cała materia pożarta przez wielką, czarną dziurę, przestrzeń rozszerza się, żadnej aktywności. Czy na pewno? Niektórzy kosmolodzy sądzą, że wcześniejszy, zimny, ciemny i pusty wszechświat był źródłem Wielkiego Wybuchu tego naszego, aktualnego wszechświata.

Jak w Wielkim Wybuchu powstała fizyczna materia? To pytanie nie ma nic do sprawy „czegoś z niczego” tylko do „wielkiej unifikacji” fizyki, której nie mamy. Mamy hipotezę, o zupie krótko żyjących cząstek elementarnych (kwarków), materii i antymaterii anihilującej w energię, z której powstają kolejne cząstki i antycząstki. Ale jak to się zaczęło? W kwantowej teorii pola pusta przestrzeń jest pełna fluktuacji energii. Ta energia wydaje cząstki, szybko znikające. Takie rzeczy stwierdza się eksperymentalnie. Cząstki powstające „z niczego”. Kwantowa próżnia jest jednak raczej czymś niż niczym. Ale skąd czasoprzestrzeń? Trzeba cofnąć się w czasie do początku wszechświata, do „epoki Plancka”, gdzie nasze teorie już zupełnie nie działają. Same czas i przestrzeń podlegają tam fluktuacjom kwantowym.

Nie mamy kwantowej teorii grawitacji, ale mamy próby. Zwykłe czas i przestrzeń powstają tam (emergent), jak fale na wodzie. Są produktem procesów kwantowych działających na głębszym, mikroskopowym poziomie. Są to procesy, których istoty, sensu, my ludzie z naszej skali przestrzeni i czasu nie kumamy. W epoce Planka załamuje się nasz schemat przyczyny i skutku. Mamy więc jakiegoś kwantowego prekursora czasoprzestrzeni – ale skąd on się wziął?

Pomysł Rogera Penrosa: cykliczność, wszechświat za wszechświatem, z niemal niczego. Ale ta koncepcja też nie daje odpowiedzi na pytanie skąd wzięło się to, co wokół nas. Jak zaczęły się te cykle. I dochodzimy do metafizycznego: dlaczego jest raczej coś niż nic.

Jest jeszcze interpretacja mechaniki kwantowej wielu światów (Everett).

Jormungand był wężem i potrafił pluć czarnym palącym jadem. Odyn wypuścił go do oceanu otaczającego Midgard. Wąż rósł w otchłaniach, aż w końcu przyjął takie rozmiary, iż otaczał cały świat i mógł ugryźć własny ogon (za Artykułem, ale tekst z Wikipedii).

 

Dodatek 1:

Siergiej Bułgakow (po prawej) i Pawieł Fłorienski [Michaił Niestierow, Filozofowie, 1917]

 

Dodatek 2:

Copernicus Festival 2021, ks. Prof. Michał Heller w rozmowie z Wojciechem Bonowiczem

… Religia a nauka ... metoda naukowa: liczymy tylko na siebie, religia: objawienie. Trudność psychologiczna, napięcie. Wiara: akcentować tę obcość metod.
… W prywatnej, swojej pobożności zachować .. ale mieć świadomość .. retuszów nie robić
… Galileusz .. W świetle Einsteina, Słońce – Ziemia -względne.
… Teologia apofatyczna .. ale musisz się posługiwać obrazami, ale mając świadomość, że…
… Bóg jest nieskończonością → nie zrozumiemy → teologia apofatyczna
… Wschodnia interpretacja nauki .. wschód – mistyka, zachód – racjonalność .. Teresa Obolevitch
… 23, 11 … 200 wymiarów, w matematyce ∞ wymiarów
… Matematyka jest jedyną nauką, oprócz teologii, która z ∞ jest za pan brat
… Światy równoległe .. nawet ∞ wiele .. nieweryfikowalne
… WB: w świecie newtonowskim czujemy się dobrze, rozumiemy