Mój światopogląd kształtowany m.in. przez Home

2017 01 17

Po posiedzeniu Komisji Filozofii Nauk PAU, ks. prof. Michała Hellera, z referatem: Ks. dr hab. Damian Wąsek Problemy i szanse teologii w dialogu z neuronaukami.

I po przeczytaniu: Sean Carroll The Big Picture: On the Origins of Life, Meaning, and the Universe Itself, z którą się identyfikuję (w 90%).

Nie ma miejsca w fizyce (czytaj: w świecie) na nieznane siły/cząstki, które mogłyby byc nośnikiem duszy, nawet tej monistycznej, np. będącej czynnoscią mózgu. Owszem, mózg jest czynny, ale po śmierci ...

Zostaje NOMA, ale w związku z powyższym (nie ma miejsca - Core Theory jest kompletna) też odpada.

Wolna wola, jej pozór, jest funkcją świadomości, której znaczenie jest stanowczo przecenione. Ciekawy jest argument, że postbiologiczna inteligencja nie będzie potrzebowała świadomości i (świadomie) z niej zrezygnuje (dla większej efektywności, patrz: Darwin).

2011 07 01

Na Ziemi jest 7000000000 ludzi, czy każdy ma swój światopogląd? Inaczej: jestem częścią 1/7000000000 ludzkości. (Jasne, że biały mężczyzna.)

Małp jest dużo mniej (nasz jest sukces); ale nie różnią się od nas aż tak bardzo. Robak też ma jakiś system nerwowy; ich jest znacznie więcej.

We wszechświecie naszym jest 100000000000 galaktyk, a każda ma 100000000000 gwiazd, takich jak nasze Słońce.

Wszechświatów, zdaje się jest tyle, że z tymi zerami już się nie da. Niektórzy nie wierzą w te inne wszechświaty, bo ich nie widać. Ale dlaczego miałoby ich nie być?

Mózg mój ma 100000000000 neuronów. To za mało, żeby pojąć (objąć) jak małą częścią jestem. Tego Wszystkiego. I nieznaczącą, ma się rozumieć (tymże rozumem).

Tyle. (kropka)

Sztuka? Moralność? Wytwory najzwyklejszego, jedynie możliwego zachowania się materii (patrz: ewolucja).

Wolna wola? Patrz wyżej.

Losowość. Leży u podstaw materii (jasne, że materii, a czego by innego). Jest nieunikniona. Jej wpływ na życie człowieka nie musi być zatrważająco duży, jak ktoś nie przechodzi na czerwonym. Uniknąć jej zupełnie, jednak się nie da. Losowość jest ślepa.


Z najnowszych odkryć: myślimy nie po to by dojść do prawdy (poznać tzw. rzeczy, jakimi są) ale by skutecznie argumentować, przekonać drugich (The Argumentative Theory of Reasoning).


Dość ważne jest pojęcie nieskończoności. Wykształcenie fizyczne dało mi tu pewien pogląd, ale dopiero niedawno czytane rzeczy o Hipotezie Riemanna rozszerzyły mi widzenie. To było wstrząsające. Chyba drugi wstrząs po samolubnym genie.

Z innej strony, nie wstrząs, raczej ustawienie poglądu: wybitny muzyk Paul McCreesh w rozmowie z Tygodnikiem zapytany o swoje życie powiedział: „no cóż, Beethovenem nie byłem”. Jak On tak, to kim ja nie byłem? Ogólnie mam nabożeństwo do Wielkich Ludzi, w sztuce i nauce. Taka kolejność.

Miłosza przynajmniej widziałem, ale nie miałem wtedy jeszcze sprzętu foto. Lutosławskiego nie miałem żadnych szans fotografować (tak czuję czas). Mam masę zdjęć Szymborskiej, i (po przecinku) Pendereckiego. Mykietyna mam. Ostatnio Andreas Scholl. Kołakowskiego fotografowałem (miałem z nim dyskutować może?), Wajdę. Dzięki ks. prof. Hellerowi, który docenia moje zdjęcia, fotografowałem Penrose’a, a nawet był on przymuszony te zdjęcia obejrzeć.

Streszczenie

2017

2016