Ewa Parma     Tłumaczenia z Ruth Padel          Rozmowa z Maciejem Szczawińskim w Radiu Katowice (2013)          Tekst o zdjęciach Marka Wesołowskiego          Home

Ewa Parma

 

Przybieżeli …           YouTube

Przybieżeli do Cekusia pastyrze,
Zapukali stuku-puku we dźwiyrze
Chwała na wysokości, chwała na wysokości
Jest pokój w pałacu?..

Jaki pokój? - pyta dyro stropiony,
My ino komnaty gryfne tu momy!
Chwała na wysokości, chwała na wysokości
A pokój kaj indzij!

Zastawili wjazd na parking łowcami
Dejcie pokój, bo bydymy łoklani!
Chwała na wysokości, chwała na wysokości
A pokój mo sie zność!

Dać im pokój trza, inośki cichutko
A że som tu durś wystawy, to krótko
Chwała na wysokości, chwała na wysokości
A pokój na krótko!

Kto żyw ino, niech tu bieży, nie zwleka
Bo tu Gwiazdka najjaśniejsza was czeka
Chwała na wysokości, chwała na wysokości
A pokój dla wszystkich!

 

 

Izaak

         Dlaczego to Sara śmieje się?...Czy jest coś, co byłoby
         niemożliwe dla Jahwe? Za rok o tej porze wrócę do ciebie
         i Sara będzie miała syna. Wtedy Sara zaparła się mówiąc:
         „Wcale się nie śmiałam”, bo ogarnęło ją przerażenie.
                  (Księga Rodzaju, 18.13-15)

Kazali jej się go wyrzec
i śmiech zamarł jej na ustach
Wujowie, stryjowie i ciotki
wezmą jej syna do terminu
i zrobią z niego człowieka
na swoją miarę
Oduczą bezmyślnej ufności,
nauczą rozumu i pokory
Pan Bóg w ich sercach
domaga się ofiary. Ludzkiej.
A młody nadaje się świetnie.
Zbyt łagodny i czuły,
w beztrosce chowany,
idealny na rzeź
Musi mieć jakiś defekt
i oni go znajdą,
świszczały będą baty i słowa,
aż poczują ulgę
i win odpuszczenie,
a Bóg w ich ciemnych sercach
ogrzeje się przy stosie,
na którym go spalą
Izaak musi zginąć jak zawsze
dla własnego dobra

 

 

Krzyk                       2010 08 16

Krzyczę do ciebie
każdym wierszem
tą opowieścią idioty
pełną wściekłości i wrzasku
być może nic nie znaczącą

Krzyczę do ciebie bo żyję
i staram się dobrze oddychać
a wiersz reguluje oddech
twój mój i supernovej
z której krzyku jesteśmy

Krzyk rozpoczyna życie
i wielką namiętność
daje pewność
że jesteś chciany
i we właściwym miejscu

Krzyk jest najlepszą
odpowiedzią na ciszę
cięższą niż nagrobny kamień
i na brak słów przy rozstaniu
Milczenie jest złotem głupców

Życie jest warte krzyku

Z krzyku jesteś
i w krzyk się obrócisz

 

wyżej wg daty przysłania


niżej wg daty powstania

 

 

Tiergarten                       2015 02 18

Ze wszystkich możliwych miejsc
to musiał być właśnie ogród
otoczony resztkami muru
za którymi wciąż mruczy
ulubiony tygrys jaśnie pana
mrużąc oczy jak Aslan
- w kwietniowym słońcu
na parę dni przed Wielkanocą -
i patrząc z niedowierzaniem
jak rwiesz dla mnie zawilce
choć oboje wiemy
że nie przetrwają do rana
i że łamiemy prawo
lecz choćby nie wiem jak palił
ślad miecza na plecach
wejdziemy tam na chwilę
która złapie nas w sieć
i każe tu wracać przez wieczność
między platany zawilce
i cienie bestii wśród drzew
To one mruczą
gdy patrzysz na mnie
mrużąc oczy
To one są spokojne
wiedzą że zaraz umrzemy
- w kwietniowym słońcu
na parę dni przed Wielkanocą

 

 

25                       2014 10 11

To nie jest dobra liczba
za dużo ma pięter i kluczy
do drzwi których dawno nie ma
i choć się upierasz przy swoim
znaki cierpliwie czekają
aż usłyszysz co mówią naprawdę:
że umieranie to żadna sztuka
tylko paolo coelho
cierpienie jest von trier
i nikogo nie uszlachetnia
a gorączka majaki i sny
to zwykła trędowata
Mówią też że czasem
nie sprawdza się żaden banał
i to co nie zabija
wcale cię nie wzmacnia
tylko odkłada się rtęcią
a gdy jest jej więcej niż krwi
spada bezwzględnie do zera
na szczęście i na zawsze
bez obaw myśli pragnień
i śmiesznych liczb które czasem
wydają się szczęśliwe

 

 

Eine Kleine Nachtmoment                       2014 07 14

Życie nie jest ukryte w słowach
które łamią się jak zapałki
w kieszeni dziewczynki
ani w ciszy którą
wybrukowano piekło
Życie ukryte jest w chwili
między mną a tobą
gdy trzymasz mnie tak mocno
jakbyś chciał ukoić niepokój
którego będziesz powodem,
a muzyka sprzed początków Czasu
wchodzi w rezonans z nami
na styku śmiertelnych ciał
na chwilę czyli na zawsze

 

 

Bo-ke*                       2014 06 06

Zostaw ten aparat,
szkoda chwili,
w której wreszcie stoisz
obok mnie
w cieniu wieży,
choć nie widzę zbyt dobrze
ani okna na górze,
ani ciebie po mojej prawej
- bo-ke
Jeszcze się nie domyślam,
że zaraz wejdę
w sam środek
własnego wiersza:
dostanę kawę od zmyślonej barmanki,
zapachną zmyślone mury i podłoga,
a potem będę patrzeć
w kompletnie zmyślone oczy,
nie całkiem widoczne w półmroku
- bo-ke
Wyjdziemy nim zdążę
zdjąć z nich czar
i uwolnić od bólu
widzenia wszystkiego
tak ostro, jakbyś świat
ciągle trzymał na muszce
Jeszcze nie wiem,
że za to spóźnienie
płaci się drożej niż w pubie
i że zaraz wyjmiesz aparat,
by zrobić zdjęcie wieży
ze mną w dalekim tle
- bo-ke

*bo-ke – efekt rozmytego tła na zdjęciach
bo-ke

 

 

Zima w Dolinie Dramy                       2014 03 16

Tam naprawdę nic nie ma
poza kępami suchych traw,
na których łatwo się poślizgnąć
i przepaść bez śladu
po drugiej stronie rzeki
ciosanej z antymaterii i buków
jak wszystkie drzwi z czasów,
gdy czekałeś na pełnię i rzeki,
w których mieszkają syreny
i śpiewają ryby,
a te, co w tajnych korytarzach
pod tobą wypłukują z rud srebro
- czekają cierpliwie,
byś je zauważył,
bo tylko one potrafią zmyć
ślady twoich starć z materią
na powierzchni,
po tej stronie rzeki,
gdzie naprawdę nic nie ma

 

 

Marienthal                       2013 09 08

        Time present and time past
        Are both perhaps present in time future
        And time future contained in time past.
                (T.S.Eliot, Burnt Norton)

Dziś jest dobry dzień na Marienthal,
święty spokój od małych ludzi
i wielkich namiętności
wśród kamiennych figur,
rowerów i ziół
Można rozcierać je w palcach
i wąchać jak napar
w górskim schronisku
podany wraz z westchnieniem:
„Ah, milacku, láska se nedá
vyléčit bylinkami...“
Można szurać sandałami
po scieżkach tak równych
jakby nigdy nie znały
szlamu powodzi
i połamanych drzew,
siadać w pustych nawach
i na ukrytych
w załomach murów ławkach,
być tam właśnie wtedy
albo dopiero teraz,
gdy pisze się o tym,
patrzy się tam,
zostawia ślad

 

 

Mgła                       2013 01 25

        Go, go, go, said the bird: human kind
        Cannot bear very much reality. (T.S.Eliot, Burnt Norton)

We mgle
wszystko widać lepiej
Pycha i żądza
odparowują
zostaje czysty umysł
Można go zapełnić
bogiem lub nałogiem
miłością lub złością
wszystkim co nadaje się
na nieśmiertelność
Tymczasem Nemezis
przysiada na ramieniu
i trąca skrzydłem
- czuć wtedy zimny
podmuch na policzku
ale to mija
Upiory idą spać
Wstaje dzień
Mgła opada

 

Ewa Parma
                      foto: Marzena Wesołowska

 

Anna Karenina z Katowic                       2012 12 26

Ona tu czeka od lat
Codziennie wychodzi na peron
i obserwuje rozjazdy
zaklina semafory
wsłuchuje się w stukot kół
Zna wszystkie parowozy
rozpoznaje z daleka ich rytm
jak pies kroki swego pana
Podchodzi do nich gdy stoją
głaszcze tender
poklepuje po kołach
Któregoś dnia wysiadł Wroński
minęła go bez słowa
i poszła na koniec peronu
gdzie tak pięknie widać
refleksy słońca w oknach
nadjeżdżających pociągów
Jej suknia mocno wyblakła
kobiety szturchają się znacząco
i szepczą coś na jej widok
Mężczyźni nadal się spóźniają
ale to nie ma znaczenia
Ważny jest stukot kół
i refleksy słońca w oknach
odjeżdżających pociągów

 

 

13                       2012 10 13

Jeśli nie wiesz o co chodzi
Jakubie de Molay - toś naiwny
i zasługujesz na swój los
honor nie jest sposobem na to
by przetrwać w ludzkim stadzie
Chcesz stracić przyjaciela
pożycz mu pieniądze
chcesz stracić głowę
pożycz je władcy
ale najpierw pomyśl
ilu straci ją razem z tobą
i jak szybko ten fakt
zamieni się w zabobon
Lud przez całe wieki z trwogą
będzie oczekiwał piątków
w trzynasty dzień miesiąca
bo przecież nie chciwość
władców i pomazańców
decyduje o naszym losie
Dzięki ci Panie za 13stkę
ona tłumaczy wszystko
bez niej musielibyśmy
spojrzeć sobie w oczy

 

 

Pryzmat                       2012 06 16

Jeśli się uda zatrzymać
białe światło w sobie –
krew przestanie wreszcie
niepokoić rdzą,
skóra zdradzać fioletem,
a włosy platyną
Kolor nieba przed nocą
nie wpełznie w tęczówki
Żadnych prób dla ciała
i piekła dla innych
i ubogie duchem
białym tak samo
przy wejściu i wyjściu
Zero wątpliwości,
rozpaczy i skarg:
wszystko będzie jasne
jak smuga światła w wieży,
w której się składa
przysięgę na wieczność,
a za plecami
jak uśmiech Mefista
na ścianie
kładzie się
tęcza

 

 

Lenistwo                       2012 03 15

Jestem złą mrówką
zrzucam z grzbietu źdźbła
za pierwszym zakrętem
i kładę się w trawie by zgłębiać
tajemną wiedzę obłoków
Jestem złą pszczołą
zastygam na płatkach
w zachwycie nad ich kolorem
zamiast pędzić co sił do ula
Jestem złą owcą
nie da się mnie doliczyć
w bezsenne noce
Nie zbijam się w stada
chmary ani klucze
gwiżdżę bluesy nie marsze
pozwalam się trącać w pośpiechu
Mam czas na wiersze i miłość -
smakują jak pierwsze poziomki
zgniecione twoim udem
w słoneczne popołudnie

 

 

Eva                       2012 01 10

Maluj mnie maluj
trzecim okiem piętą
od rana do rana
w oparach terpentyny
mocniejszych niż feromony
i zapach żywicy oud
Zamknij oczy
i maluj ustami
jakbyś bez rąk była
nakładaj farbę
na rzęsy na włosy
i maluj nimi moje
bez cienia wątpliwości
żadnego sfumato
ani chiaroscuro
niech płótno świeci w nocy
jak złoty klej kintsugi
w szczelinie między światami
Patrz na mnie przez palce
i przez ogień który
będzie trzymał innych
daleko od ram
Niech długo nie ma gwoździa
na którym mnie powieszą
niech spadam z niego co noc
w przepaść lub w objęcia
niech strażnik klnąc co rano
podnosi mnie z podłogi
i przybija do ściany
a ja ani drgnę
tylko patrzę na ciebie
przez wieczność
właśnie teraz
gdy mnie malujesz
właśnie teraz
gdy wypalasz mną znak
na pięcie pana boga
aż unosi się swąd jego skóry
mocniejszy niż feromony
i zapach żywicy oud

 

 

Tetris                       2012 01 03

        Człowiek tylko to czuje:
        swoją nieodwracalną niewinność.
                (Albert Camus, Mit Syzyfa)

To nie jest gra dla mięczaków
nie wolno płakać
gdy znika cierpliwość
cegiełka po cegiełce
To nie jest gra dla nerwusów
im spokojniej naciskasz
tym lepiej ci się układa
To nie jest gra dla dzieci
one mają jak najdłużej
nie widzieć że sukcesy
znikają bezpowrotnie
porażki nakładają się
warstwami przez które
widać coraz mniej światła
a gdy chaos osiąga pułap
trzeba wziąć oddech
i po raz tysięczny
zacząć wprowadzać
porządek na przekór logice
prawom boskim i ludzkim
zazdroszczą nam bogowie

 

 

Ściana                       2011 11 06

Lepiej mnie nie znać,
zapewniam -
nie mam nic wspólnego
z poezją,
ona pisze się sama
i nic za nią nie stoi -
poza ścianą biblioteki,
ścianą deszczu za oknem
i ścianą umysłu zabazgraną
doszczętnie jak blok
przez perfidnego graficiarza
Lepiej nie dawać wiary
rewelacjom mowy wiązanej:
światy równoległe
istnieją tylko w fizyce
kwantowej,
podwójne gwiazdy
owszem, ale już nie dusze,
tęcza to zwykłe widmo,
a wiersz to nie enigma
Cudów nie ma
Są tylko cienie
na ścianach jaskiń,
w których giniemy
na zawsze

 

 

Mapa                       2011 07 09

Lubię mapy konturowe
Nie psują oczu
kaskadą madagaskarów
parnym ugrem sahar
trawodajnymi irlandiami
na których chce się paść
z dzwonkiem u szyi
Ta geodosłowność
postawiona na jedną kartę
Do tego siatka Merkatora
jak kaganiec na pysku świata
Wystarczy przecież kontur
i spokojna biel kartki
żyłki rzek i linie nabrzeży
żadnych obwodów i pograniczy
z odwieczną próbą sił
i zatargami o miedzę
Na mapach konturowych wciąż
trwa stan sprzed pierwszych
wojen o kolonie kobiety i ropę
Nie ma Troi ani Sarajewa
Stalingradu Kołymy i Dachau
Mapy konturowe to ostatnie
kartki z naszych wakacji w Edenie
żaden pascal im nie dorówna
i tylko na nich w bieli
ludzkość wygląda lepiej

 

 

Od                       2011 06 30

Będziemy już zawsze
odjeżdżać od siebie
z każdego przystanku
i z każdego dworca
Będziemy się nie spotykać
co weekend w każdym pubie
Będziemy nie słuchać
tych samych koncertów
i nie wpadać na siebie
w parkowych alejkach
Będziemy nie rozmawiać
nie myśleć i nie czuć
nie zasypiać dokładnie
o tych samych porach
oddzwaniać do innych
z kim innym rozstawać
Będzie nam od siebie
wara aż po grób
happy end odwrócony
podszewką do góry
Tylko w krzywych lustrach
ran nie będzie widać
grymas spłynie z twarzy
i w uśmiech się zmieni
Gest pożegnania
w otwarcie ramion
przejdzie radośnie zdziwione
alejki się zbiegną
sny ku sobie zwrócą
a pociągi zaczną
jeździć w dobrą stronę

 

Pi                      2011 06 09

Porządek jest oczywisty choć ukryty
i nikt za nim nie stoi
Od pierwszych kwantów było jasne,
że wszystko się zaciemni
i zacznie wyglądać jak chaos,
choc pójdzie jak z płatka
śniegu: finezyjnie, precyzyjnie
i w tryliony –
byle oko nie dojrzy już wzoru,
ucho nie dosłyszy tego, co nie musi
Tropy będą wiodly poprzez liczby
doskonałe, ludolfinę i ciąg Fibonacciego
w głąb kosmosu
Tylko pozornie ślepy traf czasem
zadziwi miłością od pierwszego
atomu do kogoś, kto urwał się
z tej samej gałęzi parę eonów wstecz
- historia stara jak liczba Pi,
co nie kończy się nigdy,
lecz trwa przez kolejne wcielenia,
w których i tak musimy się spotkać

 

 

Małe                       2011 05 12

Wybieram zawsze
mniejszą kromkę chleba
nie zostawiam wtedy okruszków
Wybieram najmniejszą truskawkę
ma w sobie najwięcej słońca
Piję małą kawę
z podwójną dawką smoły
smakuje jak życie instant
Lubię krótkie wyjazdy
spotkania nie dłuższe
od istotnej rozmowy
zdania bardziej niż proste:
kocham cię
tęsknię
oddycham

 

 

Przypadkiem                       2011 03 06

Przypadkiem jestem kobietą
więc mędrcy mnie zwą przemądrzałą
każą usiąść o stopień niżej
i słuchać gdy oni mówią
Przypadkiem jestem nieduża
więc duzi zwą mnie maleństwem
i nie traktują poważnie
gróźb ani próśb ani wyznań
Przypadkiem mam dużo włosów
w kolorze kasztana
więc łysi chowają mi grzebień
a daltoniści zwą rudą
Przypadkiem mam pół wieku
więc starsi o dzień zwą mnie dzieckiem
a młodsi o dzień patrzą
przeze mnie na przestrzał
Przypadkiem wolę zdjęcia
rodzinne wujka Hubble’a
niż czekoladę od świętego Mikołaja
więc bliźni mi bardzo współczują
Przypadkiem jestem
w tym właśnie kontekście
nie do porównania i nie do wymiany
na inne nieboskie stworzenie

 

 

Zbieg                       2011 01 23

Jestem szczęściarą
nikt mnie nie porwał
nie podmienił nie zjadł
Uniknęłam obrzezania
i ukamienowania
Nie muszę udawać
że lubię czador
Nikt mnie nie zabije
za to że patrzę i pożądam
Wolno mi iść na spacer
bez ochrony
czytać tańczyć tango
i kłócić się z mężczyzną
Jestem swoim oczkiem w głowie
ozdobą samej siebie
różą dla własnych oczu
zbiegiem z Krainy
Niepomyślnych Okoliczności
widzę to wyraźnie
i tylko mój pan
zwany Przypadkiem
z właściwą sobie nonszalancją
nie chce przyznać
ile mu zawdzięczam

 

 

Credo                       2010 07 04

Tam nic nie ma
poza szamanem i kadzidłem
szelestem złotogłowiu
i zapachem mirry
Trzej Królowie
pilnują akcji ropy na Wall Street
cieśla zawarł lukratywny kontrakt
z lokalnym developerem
i nie ma czasu by przejmować się
ubocznymi skutkami
romansu swej żony
Na Golgocie park miniatur
z biletami wstępu
wszystkie krzyże w rozmiarach
dziecięcych
Mgławica „Oko Boga”
nawet nie mrugnie powieką
nad tym wszystkim
co w swym megalopolis
zbudowały dwunożne mrówki
z przerostem wyobraźni
i całą masą
niespełnionych pragnień
Nadal wierzę w ucieczkę galaktyk
i aromat dobrego Bordeaux

 

 

Śląskie kapliczki (według Maugi)                       2008 08 23

W szafirowych kapliczkach
śpią ostrożnie świątki
z potrzaskanymi głowami
nepomuki floriany maryjki
Lada szmer je budzi
wystarczy że wiatr dmuchnie w żyto
maki i chabry powącha
a już marszczą brwi gniewnie
i rączkami gipsowymi machają
asiotypierońskichacharze!
Taka służba to przecie nie żarty
niechby Florian do pożaru zaspał
Nepomuk do powodzi
albo Zielna zapomniała o łąkach
- dopiero by ponbóczek się zgniewał!...
Toż on nie ma czasu wszystkiego pilnować
a i Synek dość już wycierpiał
to niechże odpocznie w kapliczce
Cała robota została na głowach
nepomuków florianów maryjek
więc nawet na odpust w Annabergu
nie zdążą bo nóżek im dawno zabrakło
Ale za fałszywe alarmy to i w łeb
mogą zdzielić huncwota
nagłą z drzewa gałązką
chociaż z wdzięcznością przyjmują
za swoją wieczną bezsenność
wianuszki łańcuszki różańce
błyszczące jak landrynki
z odpustu w Annabergu…

 

 

Wiersz dla snajpera                       2001

Oddałam się absolutnie:
krzycząc wniebogłosy,
rozszarpując
kolejne prześcieradła,
zatapiając zęby w ręce
moje i nie moje.
Nic już nie należy do mnie -
ani jedna podziurawiona
jak sito kość,
ani kropla krwi
szpikowanej żelazem.
Oddałam wszystko.
Byle przestać bredzić poezją.
Byle zamienić
nieznośną lekkość bytu
na słodki ciężar życia.

W zamian
znam każdy milimetr jego skóry.
Szukam winy w sobie
za każdą na niej plamkę.
Wiem, kiedy będzie miał katar,
zanim jeszcze kichnie.
Wdycham co noc jego zapach,
rozliczam z każdego włosa,
grama i centymetra.

Od tysiąca dni
nie spuszczamy siebie z oczu
jak snajperzy, którzy nagle
zetknęli się wzrokiem
i nie mogą już go odwrócić,
by nie stracić życia.

Ty - moje życie, na moje zawsze.
Ja - twoje życie na razie, synku.

 

 

W okolicach Irlandii                       Podgórzyn, 1994 09 11

        "Jedyne godne życie to życie
        w samotności: być we własnej
        skórze, kreować własny świat."
                (Meryl Streep w filmie "Obfitość")

Witajcie w mojej wieży:
Mr.Yeats, Mr.Jeffers;
jesteśmy niedaleko Irlandii
lub gdzieś na skalistym wybrzeżu Pacyfiku
Tuż za miedzą mieszka
pan Bidwell w Owczym Dworze
- nie widziałam go od jakiegoś czasu,
pewnie znów pisze lub czyta
a może też buduje swoją wieżę
chory na ludzi i ich
odrażająco ciepły oddech
Z pełnym szacunkiem
schodzimy sobie ze ścieżek
(Uwaga ­ nie ma przejścia
Droga ściśle prywatna)
czasem tylko mignie czyjś cień
na polanie Czarnej Wiewiórki za Sadybą
albo świeżo rozłupane kryształy
zwabią oko w Bukowym Gaju
na dowód że ktoś znaczy te miejsca:
muskający sobą wzgórza bogowie
z wierszy Kawafisa
lub przypadkowy zbieracz grzybów
Zza Śnieżnych Kotłów dobiega
szum Morza Irlandzkiego,
słyszy pan, panie Yeats?
Wystarczy wspiąć się na wieżę
Ewy Braun w pensjonacie "Różana"
by gołym okiem dojrzeć
znajome torfowiska, stawy i zieleń
pełną elfów i czterolistnych koniczyn
­ dalej kraina głazów i jastrzębi
(to wieża pana Jeffersa,
opuśćmy lornetki)
A oto moja wieża
ma schody do nieba przez Śnieżkę
i tysiąc mostków po drodze
na górskich potokach,
Jeden z głazów pulsuje moim oddechem
i pokrywa się kroplami
z każdą moją ekstazą i rozpaczą
i wiem, że przetrwam
dopóki on jest ukryty głęboko
przede mną samą

 

 

Ewa Parma

 

 

Strona główna AWMain page